Biuletyn PTI, nr 3-4/1985
dr Jacek Irlik

Etyka zawodowa (uwagi w kwestii etycznego kodeksu informatyków)

                Czy można skodyfikować moralność? Czy można ująć ją w formie wyrażonych przepisami norm wymaganego zachowania się członków określonej społeczności?
                Istniejące w społeczeństwie normy zachowania dzieli się powszechnie na normy z uzasadnieniem etycznym i normy z uzasadnieniem aksjologicznym[1]. Pierwsze z nich to normy ustanowione przez określonego normodawcę w takim układzie stosunków, w którym można uważać je za wiążące dla adresatów normy. Drugie z nich natomiast to normy odwołujące się do ocen moralnych, a więc ocen wynikających z określonego systemu wartości.
                Powszechnie uważa się, że normy moralne są normami z uzasadnieniem aksjologicznym. Nie mają one wyraźnie określonej sankcji. Jedyną sankcją, o jakiej można mówić w ich przypadku, jest potępienie ze strony tych członków społeczności, których oceny moralne są z nimi zgodne. Jeżeli oceny takie są z nimi rozbieżne, to sankcji nie ma i normy te stają się normami społecznie martwymi. Są one wówczas jedynie świadectwem doktryny moralnej tego, który je ustanowię i postuluje, są świadectwem jego ocen, jego systemu wartości.
                O normach moralnych można więc mówić naprawdę tylko w znaczeniu sprawozdawczym, tj. mówić, że takie to a takie normy są przestrzegane przez daną społeczność, że w danej społeczności dominują takie to a takie oceny moralne czy systemy wartości.
                Kodyfikowanie moralności, czyli tworzenie etyki normatywnej, ujmowanie jej w postaci przepisów pożądanych zachowań jest jedynie moralizowaniem, postulowaniem akceptacji systemu wartości czy ocen normodawcy przez tych, do których przepisy te są adresowane.
                Kto ma (moralne) prawo moralizować?
                W nie tak drastyczny sposób robi to wielu ludzi, prezentując innym swoje własne “zasady”, oceniając w kategoriach “dobra” i “zła” określone postępowanie innych osób. Czynią to w artystycznej formie pisarze moraliści. Postępowanie takie samo w sobie nie pozostaje bez społecznej oceny. Ocenę taką, wyrażoną w postaci jakby metanormy, przytacza M. Ossowska[2] “nie rzucaj na kogoś kamieniem, jeżeliś sam nie bez winy”.
                Określony zestaw norm społecznych otrzymuje zazwyczaj uzasadnienie etyczne. Są nimi, po pierwsze, normy prawa, stanowione suwerennie przez kompetentny organ państwa. Normy te są oczywiście wyrazem określonego systemu wartości czy ocen, przyjętego przez suwerena, są wyrazem przyjętej przez niego ideologii. Stosunek tych norm do systemu norm moralnych jest polem wielu dociekań teoretyków prawa[3], z ogromny m uproszczeniem (wiele bowiem norm prawnych ma charakter moralnie neutralny) można jednak powiedzieć, że prawo stanowi minimum tzw. moralności obowiązku[4], wymagane z woli ustawodawcy, woli będącej zgodnie z marksistowską definicją prawa wyrazem ideologii klasy panującej.
                Ustawodawca odżegnuje się jednak ad precyzowania do końca norm, których przestrzeganie może być przedmiotem moralnej oceny. Odsyła on w przepisach do takich pojęć, jak “uczciwy obrót”, “słuszność” czy “zasady współżycia społecznego”, zwanych klauzulami generalnymi, które mają ścisły związek z dominującym dziś nurtem pojmowania moralności[5]. Ustawodawca odwołuje się do nich, mając na myśli zasady, które są zgodne z odczuciem społecznym, a próby proklamowania szczegółowych “zasad współżycia społecznego” przez Sąd Najwyższy w latach pięćdziesiątych zostały później zaniechane i spotkały się z negatywną opinią społeczną.
                Odsyłając do klauzul generalnych ustawodawca daje ponadto tym samym wyraz przekonaniu, że ocena postępowania określonej osoby musi być dokonywana na podstawie całokształtu okoliczności jej zachowania, a rozmaitych sytuacji, w których może się ona znaleźć, nie sposób ująć w sposób kazuistyczny.

                Normami mającymi swoiste uzasadnienie etyczne są dla osób wierzących adresowane do nich normy wynikające z wyznawanej przez nich religii. (Dla osób niewierzących normy takie są przejawem określonej doktryny moralnej i mają wyłącznie uzasadnienie aksjologiczne). Są one powszechnie uważane za normy moralne.

                Weźmy jednak dla przykładu pod uwagę zakres kodyfikacji moralności chrześcijańskiej: w odniesieniu do stosunków międzyludzkich jest on stosunkowo wąski[6] i wyraża jedynie podstawowe zasady współżycia społecznego, zgodne zresztą z ocenami moralnymi większości ludzi, niezależnie od ich światopoglądu.
                Nawet jednak i takie z ustanawiających te zasady norm, które mają, wydawałoby się, charakter absolutny, jak na przykład “nie zabijaj!”, mają o czym pisze M. Ossowska w Normach moralnych (op. cit.) pewien zakres niedopowiedzenia i mogą być w niektórych przypadkach rozmaicie interpretowane w zależności od okoliczności konkretnej sytuacji, od wartości uznanych w takiej sytuacji za nadrzędne. Czy na przykład można zabijać na wojnie?
                Przemyślenia w omówionym wyżej zakresie prowadzą do przekonania, że normodawcy nie uważają na ogół moralności za ten element ładu społecznego, który mógłby być kształtowany dowolnie w drodze proklamowania jakiejkolwiek etyki normatywnej. Tworzenie się określonej moralności jest zjawiskiem złożonym. Na kształtowanie postaw etycznych, a więc na jej kształt, mają oczywiście często niebagatelny wpływ wypowiedzi i zachowania osób będących w danej społeczności uznany mi autorytetami moralnymi. Wypowiedziom takim nie sposób jednak nadać, postaci szczegółowych przepisów bez obawy o wypowiedzenie albo powszechnie akceptowanej zasady ogólnej, albo zasady, która nigdy nie będzie stanowiła jednoznacznej wskazówki etycznego postępowania.
                Na czym z kolei może polegać postulowani‚ określonej moralności jakiejś grupy zawodowej? Jakie znaczenie może mieć ustanawianie etycznych kodeksów lekarzy, nauczycieli czy informatyków?
                Pominąwszy wątpliwości na temat kodyfikowania etyki w ogóle, można dostrzec następne.
                Czym ma się różnić etyka informatyka od etyki kolejarza czy rolnika? Czy oceniając zgodnie z określoną doktryną moralną, zgodnie z określonym systemem wartościowań, będziemy kwalifikować zachowanie informatyka inaczej jako informatyka, a inaczej jako człowieka? Dostrzeganie jakiejkolwiek różnicy w tym zakresie jest złudzeniem. Człowiek, który jest informatykiem, lekarzem, nauczycielem, rolnikiem, kolejarzem czy przedstawicielem jakiejkolwiek innej grupy zawodowej, powinien być i będzie w swoich zachowaniach oceniany jako człowiek, który powinien mieć świadomość roli, jaką pełni w społeczeństwie. Etyczny informatyk to człowiek, który będąc etycznym stara się uświadomić sobie wszelkie skutki swoich działań czy zaniechań w kontekście posiadanej wiedzy i możliwości zawodowych. To samo odnosi się do jakiegokolwiek innego zawodu.
                Nakaz ratowania życia drugiego człowieka w chwili, gdy jest ono zagrożone, jest adresowany do każdego i każdy powinien to czynić w zakresie, jaki wyznacza posiadana przez niego wiedza i możliwości. Tak samo do każdego jest adresowany zakaz krzywdzenia innych, aczkolwiek rozmiar krzywdy, jaki może wynikać z możliwości wyrządzającego ją, uzależnionych od posiadanej przez niego wiedzy, może być bardzo różny.
                To, co potocznie określa się jako postawę zgodną z etyką zawodową, to jedynie postawa człowieka etycznego, świadomego zarówno skutków swojej działalności, jak i zobowiązań płynących z posiadanej wiedzy. Tworzenie kodeksu etycznego w odniesieniu do jakiejkolwiek grupy zawodowej a więc i do informatyków to jedynie proklamowanie określonej moralności stosunków międzyludzkich w ogóle. Ocena bowiem każdego z jej członków, zarówno w jego działaniach jak i zaniechaniach, będzie zawsze oceną człowieka.
                Nie można oczywiście wykluczyć, że stosunki społeczne powstające wokół sfery jakiejś działalności zawodowej rodzą tyle konfliktów (co może nastąpić zwłaszcza w przypadku działalności o niewielkich tradycjach), że wydaje się potrzebna dodatkowa, szczególna regulacja tych stosunków. Uświadomienie takiej potrzeby powinno owocować w formie postulatów legislacyjnych, może również inspirować rozwiązania statutowe organizacji społecznej związanej z tą działalnością.
                Jest to już jednak zupełnie inna kwestia.



[1] Z. Ziembiński: Logika praktyczna. Warszawa, PWN 1984, s. 99.

[2] M. Ossowska: Normy moralne. Warszawa, PWN 1970, s. 228.

[2] M. Ossowska: Normy moralne. Warszawa, PWN 1970, s. 228.

[3] Z. Ziembiński: Teoria prawa. Warszawa, PWN 1978, s. 76.

[4] L. L. Fuller: Moralność prawa. Warszawa, PIW 1978, s. 35.

[5] M. Ossowska: Podstawy nauki o moralności. Warszawa, PWN 1963, s. 345.

[6] M. Ossowska: Normy ..., s. 27 i nast.


Poznań, luty 2002 - Bydgoszcz, styczeń 2008